Misja zakończona:)!

Jest czas na marzenia i snucie planów, jest czas na ciężką pracę, czasami też nadchodzi czas na świętowanie.

Kilka lat temu, gdy decydowaliśmy się na stworzenie Szlachetnej Fotografii, zaczęło się od fascynacji i marzeń. Fascynacji dawnymi technikami fotograficznymi, wyglądem i trwałością dawnych zdjęć  i marzeń o ich poznaniu, ale przede wszystkim popularyzacji, ponownym wprowadzeniu do głównego nurtu fotografii artystycznej tak, jak dzieje się od pewnego czasu w Stanach.

fot. Radosław Brzozowski, odbitka olejna

Potem marzenia przekształciły się w plany i cale do osiągnięcia. Były one jasne i czytelne;

1. poznać wszystkie kluczowe techniki, jakimi posługiwali się fotografowie dziewiętnastowieczni,

2. zapewnić dostępność materiałów niezbędnych do tworzenia z ich wykorzystaniem zdjęć,

3. stworzyć, wraz z Trójmiejską Szkołą Fotografii, centrum szkoleniowe, w którym wszyscy zainteresowani będą mogli techniki te poznać.

fot. Radosław Brzozowski; papier solny

Pierwszy etap był łatwy; trzeba było zdecydować, które techniki określimy jako kluczowe; uznaliśmy, że będą to;

I. najpopularniejsze ale też i najbardziej mechaniczne techniki takie jak talbotypia, odbitka albuminowa, cyjanotypia czy kalitypia wraz z nieco bardziej elitarną platyno i palladotypią.

II. techniki w największym stopniu kojarzone historycznie z fotografią artystyczną, a więc techniki manipulacyjne (jak kto woli szlachetne), takie jak guma dwuchromianowa (włącznie z gumą barwną), odbitka pigmentowa czy olejna.

III. techniki negatywowe, za pomocą których fotografowie 19to wieczni zapisywali obraz, a więc mokry kolodion, suchą płytę kolodionową i wreszcie suchą płytę żelatynową.

Świadomie odłożyliśmy na później techniki piękne lecz niszowe, takie jak negatyw papierowy czy albuminowy; są piękne, ale z czegoś trzeba zrezygnować, jeśli chce się by projekt był możliwy do ukończenia. Na każdą z nich przyjdzie jeszcze czas.

fot. Radosław Brzozowski; odbitka pigmentowa

Nadszedł czas na pracę; ta okazała się trudniejsza niż sądziliśmy. Okazało się, że nie wszystkie techniki są w Polsce w ogóle wykonywane; na przykład nie udało nam się znaleźć nikogo, kto robiłbym platynotypię, nabycie niektórych odczynników graniczyło z cudem, podobnie jak zdobycie wielu z zebranych przez nas książek. Najbardziej chyba na tym wszystkim ucierpiała fotografia, bo przez kilka lat cały czas i energię musiałem poświęcić na naukę kolejnych technik i testowanie receptur, zamiast na robienie zdjęć.

Teraz nadszedł czas na świętowanie. Z chwilą, gdy udało się zrobić własne negatywy pokryte samodzielnie wykonaną emulsją fotograficzną, z chwilą gdy utrwalony na nich obraz można było wreszcie skopiować nie tylko na albuminie, ale również na własnych papierach chlorowych możemy powiedzieć, że cel został osiągnięty. W naszym centrum szkoleniowym prowadzimy kursy poświęcone wszystkim wcześniej zaplanowanym technikom, a w magazynie mamy wszystkie niezbędne odczynniki. Niedługo też będziemy mogli z dumą zaprosić na pierwszą wystawę mojej uczennicy. Czyli mogę wreszcie porobić zdjęcia:)

fot. Radosław Brzozowski; brąz Vandyke wykonany ze szklanego negatywu; zwieńczenie naszych wysiłków

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current day month ye@r *