Guma chromianowa

Ostatnio miałem okazję uczestniczyć w kilku bardzo ciekawych dyskusjach na temat techniki gumowej; o tym jak gumy robić, jak robić ich nie wolno czy wreszcie jaka nazwa jest prawidłowo. A ponieważ dyskusje, w znakomitej większości, okazały się być ciekawymi i stymulującymi, postanowiłem małe podsumowanie umieścić na blogu.

1. Po co w ogóle ta guma

Tu odpowiedź jest prosta, przynajmniej w pierwszej chwili. Po to, by sprawiać przyjemność, dawać radość tworzenia. Czemu guma? Bo lubię. Po prostu. Troszkę trudniej jest z pytaniem dlaczego akurat guma, a nie inna technika szlachetna. Czemu nie jedna z rozlicznych ręcznych, historycznych technik, czemu najbardziej czaso i pracochłonna guma. Chyba dlatego, że jedynie technika gumowa daje możliwości niemal nieograniczone. Obraz może tu przybrać najzupełniej dowolny charakter. Wystarczy popatrzeć na to, jak skrajnie różne zdjęcia tworzą bądź tworzyli fotografowie tacy, jak Mikolasch, Dederko, Wański, czy Cy de Cosse (choć tu chyba bardziej należałoby wskazać na M. Taylora, który go zastępuje w pracowni). Guma może dawać obraz o niemal nieograniczonej rozpiętości tonalnej, potężnym kontraście nieosiągalnym dla większości technik, jak i obraz subtelny, nieskończenie delikatny, zbudowany z delikatnych odcieni szarości i od kontrastu niemal wolny. Guma może być ostra jak żyletka (wspomniane już zdjęcia Cy de Cosse), bądź delikatnie rozmyta, jakby nierealna (choćby fotografie Wańskiego), może składać się z jednej warstwy, której brakować będzie kontrastu i głębokich czerni, jak wiele gum warszawskich albo z wielu warstw, które pozwolą na uzyskanie smolistych czerni i dowolnego poziomu kontrastu. Obraz może być gładki i delikatny albo chropowaty, jakby z gruba ciosany. Może on mieć dowolny kolor, od czerni i bieli, przez rozmaite wersje obrazu monochromatycznego, rozmaite duotony, aż po pełen kolor, który może być zarówno subtelny i delikatny, jak i wyrazisty, krzykliwy. Może odpowiadać rzeczywistości bądź w dowolny, nierzadko impresjonistyczny sposób ją przetwarzać. Przy odrobinie umiejętności po stronie fotografa, guma może nieomal wszystko. A już na pewno może o wiele więcej od pozostałych technik fotograficznych.

guma dwuchromianowa barwna

Guma chromianowa barwna to jedna z technik tworzenia barwnego obrazu fotograficznego dostępnych ponad 100 lat temu. ©Radosław Brzozowski

Odrębną kwestią jest to, że obraz powstały w gumie możemy w znacznym stopniu kształtować ręcznie, usuwać bądź dodawać elementy, tworzyć nie istniejący na negatywie światłocień, dowolnie interpretować obraz. Tu podobny jest olej i bromolej, choć nawet one gumie nie dorównują.

2. Tak gumy się nie robi

To akurat porada, którą jako pierwszy usłyszał od starszego gumisty jeden z uczestników moich warsztatów. Traf chciał, że ów gumista uwielbiał warszawską wersję techniki, nieco inną od tego co sam robię i czego nauczyłem na warsztacie. Sam później z resztą usłyszałem podobną opinię, gdy pokazałem swoją pracę na konkursie. Tym razem, zupełnie o to nie proszony, przewodniczący Jury tłumaczył się mówiąc, że tak gum kiedyś robić nie umiano, więc tak robić ich nie należy. Jurorowi chodziło o pełny, intensywny kolor widoczny na poniższym zdjęciu. Dodam, że był to rok 2015, a więc setna rocznica powstania słynnej Niebieskiej Flaszy H. Mikolasch’a.

Ta konkretna odbitka okazała się, dla niektórych, być zbyt dobra, a kolor zbyt nasycony i 'poprawny'. Foto Radosław Brzozowski

Ta konkretna odbitka okazała się, dla niektórych, być zbyt dobra, a kolor zbyt nasycony i ‚poprawny’. © Radosław Brzozowski

Przyznam szczerze, że ciężko jest mi powiedzieć, jak gumę się robi bądź, choć to nieco łatwiejsze, jak się jej nie robi. Nie robi się jej bez rękawic i bez świadomości, kontroli nad tym, jaki charakter ma mieć końcowa odbitka.  I tyle. Każde inne podejście jest dla mnie najzupełniej zasadne i usprawiedliwione. Jeśli kogoś cieszy guma warszawska a’la Dederko i świadomie wykorzystuje ją w swojej fotografii, chwała mu za to. Jeśli poszukuje magicznej nieostrości, która będzie do jego fotografii pasować, również chwała mu za to. I tak dalej. Ważne jedynie, by wybór ten był świadomy i nie wynikał z prostego braku wiedzy czy umiejętności.

3. I czemu ta guma jest taka humorzasta, nieprzewidywalna

Tu odpowiedź jest znowu prosta. Nie jest. Oczywiście, każda technika manualna, w której nie korzystamy z materiałów przygotowanych fabrycznie i nie obrabiamy zdjęć maszynowo, ma w sobie pewien drobny element przypadku, nieprzewidywalności (skażenie, nieuwaga i tak dalej), ale jako taka, guma niczym nie różni się od pozostałych technik. Rezultaty, które uzyskujemy można w znacznym stopniu przewidzieć, kontrolować, a osławiona nieprzewidywalność techniki to nic innego, jak wymówka, usprawiedliwienie dla naszego braku umiejętności. Tak, pełne opanowanie techniki gumowej wymaga nieco czasu i wysiłku, ale nie wynika to z jakiejś szczególnej ‚złośliwości’, nieprzyjazności techniki, lecz jedynie z ogromnego wachlarza możliwości, które ona stwarza. A skoro technika daje możliwości większe, niż dziesięć innych technik razem wziętych, nic dziwnego, że jej pełne opanowanie wymaga wysiłku nie mniejszego, niż opanowanie dziesięciu innych technik.

Zupełnie inna sprawa to to, że w technice gumowej faktycznie pojawiają się subtelne różnice pomiędzy poszczególnymi odbitkami,  że bardzo ciężko jest uzyskać idealną powtarzalność. Że guma potrafi odzwierciedlać nasz nastrój,  ukazywać nasze emocje. Jest to cecha, którą artyści często wykorzystują twórczo, cecha stanowiąca ogromną zaletę tej techniki i nie mająca nic wspólnego z byciem humorzastym czy nieprzewidywalnym. Aby jednak  dojść do tego poziomu, musimy wiele się nauczyć. Od doboru właściwego papieru i jego odpowiedniego przygotowania, poprzez dobór właściwych narzędzi i pozostałych materiałów, a przede wszystkim nauczyć się panować nad obrazem, kontrolować jego powstawanie i budowę na każdym etapie. Zadanie to niełatwe, ale warte każdego zachodu.

Nie jest prawdą, że guma jest nieprzewidywalna i nie da się w sposób powtarzalny uzyskiwać dobrych odbitek. Nie da się za to zaprzeczyć, że guma wspaniale wręcz potrafi oddać nastrój fotografa. © Radosław Brzozowski

Nie jest prawdą, że guma jest nieprzewidywalna i nie da się w sposób powtarzalny uzyskiwać dobrych odbitek. Nie da się za to zaprzeczyć, że guma wspaniale wręcz potrafi oddać nastrój fotografa. © Radosław Brzozowski

4. Jak ta guma się właściwie nazywa?

A czy to naprawdę takie ważne? Po polsku najczęściej mówi się o gumie chromianowej, choć często też przewija się technika gumowa; tak na przykład o gumie pisał Mikolasch. Również w języku niemieckim najczęściej mowa o gumie chromianowej właśnie; stąd z resztą przyjęliśmy terminologię. Z kolei Anglicy i Amerykanie mówią o gumie dwuchromianowej (gum bichromate). Która nazwa jest poprawna? Szczerze mówiąc, czy to takie ważne? Dla mnie całkowicie bez znaczenia, byle gumy były dobre; wtedy, na podobieństwo szekspirowskiej róży, będą równie piękne pod każdym imieniem.

Guma chromianowa jest równie piękna, jak guma dwuchromianowa i technika gumowa; nic dziwnego, przecież to różne nazwy tego samego procesu. © Radosław Brzozowski

Guma chromianowa jest równie piękna, jak guma dwuchromianowa i technika gumowa; nic dziwnego, przecież to różne nazwy tego samego procesu. © Radosław Brzozowski

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current day month ye@r *