Emulsje chlorowe POP

Większość osób zainteresowanych fotografią tradycyjną z pewnością zna emulsje fotograficzne (lub raczej tradycyjne papiery fotograficzne) naświetlane pod powiększalnikiem, a następnie wywoływane w celu uzyskania widocznego obrazu. Wielu z nas kojarzy też dawniejsze techniki, takie, jak papier solny czy odbitka albuminowa, w których obraz pojawiał się pod wpływem samego naświetlenia, bez konieczności wywoływania (określane zbiorczym mianem POP – Print Out Papers lub Print Out Processes – jak kto woli). Mało kto jednak wie, że istniał też swoisty łącznik pomiędzy tymi dwoma procesami/epokami technologicznymi, czyli emulsje chlorowe POP przeznaczone do kopiowania stykowego.

Papier chlorowy typu POP

Papier chlorowy typu POP

Pod wieloma względami można powiedzieć, że łączyły one najlepsze z dwóch światów. Z jednej strony nie wymagały użycia wywoływacza, a więc pozwalały na ocenę ekspozycji już w kopioramie, niemal w czasie naświetlenia, co było cechą bardzo cenioną, szczególnie przez szerokie rzesze fotoamatorów. Z drugiej pozwalały na wcześniejsze przygotowanie papieru już uczulonego, który można było przechowywać przez co najmniej kilka tygodni. Dzięki temu fotograf, a szczególnie nie dysponujący rozbudowaną pracownią fotoamator mógł nabyć gotowe, światłoczułe już papiery bez konieczności ich samodzielnego przygotowywania.  Papiery te zachowywały względną łatwość pracy jaka charakteryzowała wcześniejsze materiały takie, jak papier solny i pozwalały na wykorzystanie właściwe niezmienionej obróbki, a z drugiej strony pozwalały na osiągnięcie obrazu o większej intensywności, większej głębi, a przede wszystkim o idealnie błyszczącej powierzchni. Podobnie, jak papiery solne czy albuminowe, papiery typu POP (i to zarówno te żelatynowe, jak i kolodionowe) można także było tonować w sposób bardzo podobny do wcześniejszych materiałów.

Wynalezione kilkadziesiąt lat po powstaniu fotografii, pozostały ogólnodostępnymi, popularnymi materiałami aż do okresu międzywojennego by ostatecznie zostać wypartymi przez materiały wymagające użycia wywoływacza lecz umożliwiające powiększanie negatywów zbyt małych do kopiowania stykowego. Ostatnie fabryczne papiery typu POP zniknęły z rynku już w tym tysiącleciu.

Papier chlorowy POP. Fot. Radosław Brzozowski

Papier chlorowy POP. Fot. Radosław Brzozowski

Dla osoby zainteresowanej dziś technikami historycznymi/alternatywnymi, papiery typu POP mają mnóstwo zalet i bardzo ograniczoną ilość wad. Po kolei:

  1. emulsje POP są zdecydowanie najłatwiejsze do przygotowania ze wszystkich emulsji. O ile emulsje bromowe czy jodo-bromowe przeznaczone do powiększania czy też do tworzenia negatywów fotograficznych, oferujące znacznie wyższą czułość lecz wymagające wywołania są bardzo trudne do wykonania, wymagają sporej praktyki, licznych prób i błędów, o tyle emulsje POP robi się szybko i łatwo. Emulsję taką można przygotować w ciągu godziny (wliczając w to czas potrzebny do rozpuszczenia żelatyny) bądź wręcz w ciągu kilkunastu minut w przypadku emulsji kolodionowej.
  2. podobnie, jak dzieje się w przypadku wszystkich materiałów POP, obraz powstaje tu w wyniku samego naświetlenia, a więc przy odrobinie wprawy, właściwy poziom naświetlenia odbitki można ocenić ‚na oko’ w trakcie jej tworzenia. Nie ma konieczności wykonywania czasochłonnych prób paskowych
  3. naświetlanie i obróbka papierów POP nie wymagają skomplikowanego sprzętu czy odczynników. Wystarczą nam te same, bardzo ograniczone narzędzia, których używamy przy pracy z papierem solnym
  4. również samo pokrywanie papieru emulsją nie musi być trudne. Oczywiście, uzyskanie papierów dorównujących jakością fabrycznym stanowi pewne wyzwanie, ale częstokroć przecież nie to jest naszym celem. Podobnie jak dzieje się w przypadku współczesnych emulsji, emulsje żelatynowe typu POP można na papierze rozkładać choćby pędzlem.
  5. starannie obrobione zdjęcia są bardzo trwałe, nie odbiegając trwałością od innych procesów dziewiętnastowiecznych.
  6. co niezwykle ważne, papiery POP są stosunkowo trwałe i mogą być przechowywane przez co najmniej kilka tygodni od przygotowania. Zwalnia nas to z konieczności każdorazowego uczulania materiałów przed wykonaniem zdjęcia.
Papier chlorowy POP. Fot. Radosław Brzozowski

Papier chlorowy POP. Fot. Radosław Brzozowski

Właściwie jedyne wady emulsji POP to nieco wyższy koszt niż w przypadku własnoręcznie przygotowanych papierów albuminowych oraz fakt, że podobnie jak albuminy czy papiery solne wymagają one tonowania złotem lub platyną dla uzyskania pełnej trwałości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Current day month ye@r *